W trybie nadzwyczajnym odbyło się dziś spotkanie Połączonego Centrum Operacji Cyberbezpieczeństwa, czyli przedstawicieli wszystkich służb zaangażowanych w ochronę cyberprzestrzeni.
Obecnie, w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez drony, wszystkie służby działające w zakresie ochrony cyberprzestrzeni działają w stanie podwyższonej gotowości. Monitorują sytuację, w szczególności w zakresie bezpieczeństwa funkcjonowania infrastruktury krytycznej.
Akcja dezinformacyjna skoordynowana z dronami
Od rana identyfikowana jest także wzmożona aktywność dezinformacyjna prowadzona przez rosyjskie i białoruskie służby. Ma ona przede wszystkim przekierować odpowiedzialność za naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej na stronę ukraińską oraz dyskredytować działania podejmowane przez polskie wojsko i służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo.
- Każdy powinien zachować szczególną ostrożność w związku z informacjami pojawiającymi się w przestrzeni publicznej – szczególnie w mediach społecznościowych.
- Każdorazowo trzeba weryfikować źródła informacji i nie udostępniać materiałów z niesprawdzonych źródeł.
- Polskie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo na bieżąco przekazują sprawdzone i potwierdzone informacje do opinii publicznej.
Główne linie narracyjne DEZINFORMACJI zidentyfikowane przez Ośrodek Analizy Dezinformacji NASK:
Państwo nie ostrzega obywateli o zagrożeniu - sugeruje się, że władze nie ostrzegają obywateli o zagrożeniu wynikającym z naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. W wybranych wzmiankach twierdzono, że rząd i media "śpią" i przez wiele godzin nie podawały informacji.
Ukraińcy wciągają Polskę w wojnę (to ukraińska prowokacja) - pojawiają się przekazy sugerujące, że to Ukraina odpowiada za naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez drony. Skierowanie dronów w stronę Polski ma być sposobem na wciągnięcie naszego kraju do wojny z Rosją. Aktorzy dezinformacji skupiają się na aspekcie związanym z rzekomo celowym nie podjęciem się zestrzelenia obiektów przez siły zbrojne Ukrainy, kiedy znajdowały się one nad ukraińską przestrzenią powietrzną.
Polskie wojsko nie jest przygotowane do obrony kraju - pojawiają się przekazy sugerujące, że Wojsko Polskie nie jest przygotowane do obrony kraju. W części przekazów pojawiło się też twierdzenie, że zestrzelono jedynie dwa drony, co podawano jako słabość państwa.
Rząd chce zrzucić odpowiedzialność za obronę kraju na NATO - pojawiły się przekazy dotyczące możliwego uruchomienia artykułu 4. NATO. Doniesienia zostały wykorzystane przez aktorów dezinformacji do kreowania narracji o próbie zrzucenia odpowiedzialności za obronę kraju na Sojusz Północnoatlantycki.
Rosja nie odpowiada za atak, ponieważ nie ma w nim żadnego interesu - sugeruje się, że Rosja nie jest odpowiedzialna za naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej, ponieważ w wyniku wystrzelenia dronów w kierunku Polski kraj nie odniósłby żadnych korzyści.
Niszczenie dronów przez Wojsko Polskie to osłabianie zdolności obronnych - sugeruje się, że niszczenie dronów przez polskie lotnictwo wojskowe spowoduje braki w uzbrojeniu, a co za tym idzie osłabi to zdolności obronne kraju.
Polska jest w stanie wojny z Rosją - pojawiają się wpisy sugerujące, że przekroczenie polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony świadczy o tym, że Polska jest w stanie wojny z Rosją. Stwierdzenia tego typu mogą wywołać panikę w społeczeństwie.
Ukraińcy mszczą się na Polakach za wypowiedź Karola Nawrockiego o tym, że Polska nie wyśle wojska na terytorium wojny - Ukraińcy mieli rzekomo wystrzelić drony w kierunku Polski. Ma być to forma zemsty za wypowiedź prezydenta Karola Nawrockiego, który poinformował, że Polska wyklucza wysłanie wojsk do Ukrainy.
Źródła rosyjskie i białoruskie:
Ukraińcy wciągają Polskę w wojnę (to ukraińska prowokacja) – w ramach tych działań promowane są m.in. przekazy kreujące Ukrainę na stronę żądającą przystąpienia Polski do wojny. Wskazuje się również na Kijów jako stronę odpowiedzialną za skierowanie dronów na Polskę.
Białorusini ostrzegali Polskę przed atakiem - źródła działające na platformie Telegram (znane z szerzenia rosyjskiej dezinformacji) promowały białoruski przekaz, zgodnie z którym SZ Białorusi przekazywały stronie polskiej informacje nt. działań aparatów bezzałogowych w przestrzeni powietrznej Ukrainy. Działanie ma na celu ukazanie Białorusi jako podmiotu „zupełnie nie związanego” z eskalacją napięć. Działanie może być przykładem prawdopodobnej indywidualnej aktywności propagandowej Mińska, bez uzgodnienia tej linii informacyjnej z Moskwą.
Powtórka z Przewodowa – ponownie wkrótce okaże się, że to „atak ze strony Ukrainy” - kontekście ataku aparatów bezzałogowych w polskiej infosferze doszło do aktywizacji środowisk prorosyjskich znanych z działań dezinformacyjnych zbieżnych z celami Kremla. Poważna część uwagi danych środowisk poświęcona została pozycjonowaniu ataku na „powtórkę z Przewodowa”. Zgodnie z narracją, rząd RP bezpodstawnie oskarża o atak stronę rosyjską, gdy „tak naprawdę” za atak odpowiadać ma Kijów.
Relatywizowanie - aktorzy znani z szerzenia rosyjskiej dezinformacji promują m.in. przekazy o tym, iż atak dronów to jedynie „teatr” przygotowany przez Warszawę we współpracy z Kijowem. Działanie służy podważaniu komunikatów władz RP nt. zaistniałego wydarzenia oraz prawdopodobnej odpowiedzialności Rosji za dany atak.
Negowanie zaistnienia ataku - jedna z narracji dotyczy negowania zaistnienia ataku. Polskojęzyczne rosyjskie źródła w tym kontekście powołują się na wcześniejsze komunikaty strony polskiej nt. obecności rosyjskich dronów, które nie zostały potwierdzone fotografiami. W ten sposób Polska pozycjonowana jest na stronę prowokującą napięcia w oparciu o fałszywe komunikaty.
Potencjalne zniszczenia to efekt działania polskiej lub ukraińskiej obrony przeciwlotniczej - rosyjskie źródła poprzez platformę Telegram promują przekaz kreujący potencjalne skutki zestrzelenia dronów jako efekt działań polskiej lub ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Do wpisów dodawane są nagrania wykonane w Polsce, na których słychać dźwięk samolotów – ma to dowodzić krytycznej sytuacji bezpieczeństwa i obecności aparatów bezzałogowych nad polskimi miastami.
Polska bezbronna wobec rosyjskich dronów – histeria, kompromitacja i iluzja bezpieczeństwa - wpisy przedstawiają zgodny przekaz, według którego Polska rzekomo całkowicie zawiodła w obliczu incydentu z dronami „Geran-2” – miała nie tylko nie zapobiec ich wtargnięciu, ale pozwolić na przelot dziesiątek kilometrów nad terytorium kraju aż w rejon Zamościa. Autorzy sugerują, że drony mogły trafić w strategiczne cele, takie jak Rzeszów – kluczowy węzeł dostaw broni dla Ukrainy. Jednocześnie jednak całą sytuację przedstawiają jako „histerię” wywołaną przez Polskę, bez faktycznego zagrożenia, a głównym powodem zamieszania ma być rzekoma nieudolność polskiej obrony przeciwlotniczej, która nie potrafiła zareagować na „wolno lecące” cele. Narracja służy ośmieszeniu i zdyskredytowaniu zdolności obronnych Polski, podważając jej rolę jako wiarygodnego partnera NATO.
Polska eskaluje incydent z dronami, by wspierać „partię wojenną” i storpedować porozumienie D.Trump – W.Putin - wpisy przedstawiają incydent z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez drony jako pretekst wykorzystywany przez rząd Donalda Tuska oraz siły Zachodu do zaostrzenia konfrontacji z Rosją. Sugeruje się, że to nie pierwszy taki przypadek, ale tym razem reakcja Warszawy i NATO jest nienaturalnie ostra – w odróżnieniu od wcześniejszych incydentów, które tłumaczono jako przypadkowe wtargnięcia. Narracja koncentruje się na rzekomej grze politycznej: premier Tusk ma wykorzystywać temat rosyjskiego zagrożenia do walki politycznej z prezydentem Nawrockim, który – według autora – jest sceptyczny wobec Ukrainy. Jednocześnie wydarzenie to ma być elementem większej rozgrywki geopolitycznej, w której "partia wojenna" na Zachodzie próbuje zmusić Donalda Trumpa do zerwania porozumienia z Władimirem Putinem osiągniętego rzekomo podczas spotkania na Alasce. Celem eskalacji przekazu ma być storpedowanie „planu pokojowego” Putina, polegającego na ograniczeniu rosyjskich żądań terytorialnych i wymuszeniu wycofania wojsk ukraińskich z Donbasu, co – według wpisu – zaakceptował już Trump. W tym ujęciu to nie Rosja, lecz Ukraina i Zachód mają być odpowiedzialni za kontynuację wojny.
NATO ukrywa słabość i rozłam – rosyjskie drony w Polsce pojawiły się celowo, ale „to nie był atak” - w analizowanych wpisach pojawia się spójna narracja, według której rosyjskie drony celowo naruszyły polską przestrzeń powietrzną, a NATO mimo wykrycia zagrożenia przez systemy radarowe, w tym baterie „Patriot”, nie zareagowało skutecznie i nie uznało incydentu za atak. Podkreśla się, że od sześciu do dziesięciu rosyjskich dronów wleciało w polską przestrzeń, a do ich przechwycenia skierowano polskie F-16, holenderskie F-35, włoskie samoloty rozpoznawcze i samoloty-tankowce, co miało być pierwszym przypadkiem rzeczywistego działania myśliwców NATO nad Polską. Mimo to, zdaniem cytowanych źródeł z agencji Reuters, Sojusz nie potraktował tego zdarzenia jako aktu agresji, co przedstawiane jest jako przejaw bezradności i braku determinacji Zachodu do reagowania na rosyjskie prowokacje. Całość narracji ma na celu podważenie zaufania do NATO, przedstawienie go jako wewnętrznie skłóconej i biernej struktury oraz wzmocnienie obrazu Rosji jako siły zdolnej do testowania granic bez konsekwencji.
Drony nad Polską to medialna manipulacja i fałszywy alarm wojenny - we wpisach jest obecna wyraźnie antysystemowa, antyzachodnia i prorosyjska narracja, która podważa autentyczność doniesień o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. Autor przedstawia cały incydent jako starannie zaplanowaną operację psychologiczną mającą na celu zastraszenie społeczeństwa i przykrycie innych tematów – takich jak krytyka szczepionek, działania WHO, czy raport NIK o nadużyciach covidowych. Twierdzi, że komunikaty o zagrożeniu to „skrypt narracyjny”, mający wciągnąć Polaków w kolejną wojnę i podporządkować ich zachodnim interesom. Zarzuca rządowi, że decyzje nie zapadają w Polsce, tylko w Waszyngtonie i Tel Awiwie, a prawdziwym zagrożeniem nie jest Rosja, lecz własne państwo, media i korporacje. Wpis neguje sens obrony Polski, sugerując, że wojna jest wyłącznie narzędziem kontroli emocji i społeczeństwa, a sam incydent z dronami – kolejnym sezonem medialnego „serialu” po „pandemii” i wojnie na Ukrainie. Całość wpisuje się w typową propagandę dezinformacyjną, która uderza w instytucje państwowe i sojusznicze, buduje obraz spisku elit i rozmywa odpowiedzialność Rosji, przedstawiając ją jako niewinnego aktora.
Linie narracyjne odnotowane w rosyjskojęzycznej infosferze
Przekaz w rosyjskich mediach głównego nurtu - rosyjskie media informowały, że premier Donald Tusk powiadomił sekretarza generalnego NATO o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej i zestrzeleniu kilku dronów. Zwracano uwagę na reakcję władz RP, w tym zamknięcie czterech lotnisk i poderwanie myśliwców. Jednocześnie podkreślano, że nie podano dowodów na rosyjskie pochodzenie dronów, mimo że D.Tusk miał sugerować taką możliwość. Media przypominały też przypadek z Przewodowa w 2022 roku, gdzie Polska również oskarżała Rosję, ale ostatecznie nie potwierdzono tych zarzutów. Cytowano ambasadora Rosji w Warszawie, który stwierdził, że Polska „nigdy nie przedstawiła żadnych dowodów” na naruszenia ze strony Moskwy.
Zmasowany atak dronów - rosyjski przekaz stawia Polskę w roli osaczonego celu „uderzeniowych dronów”, co ma wywołać atmosferę chaosu i paniki. Maskuje to możliwą prowokację i podkreśla niezdolność władz RP do utrzymania kontroli nad przestrzenią powietrzną.
NATO jest bezsilne - przekaz przedstawia drony „Geran-2” jako realne zagrożenie, odtwarzając obraz słabości NATO, które dopiero po czasie reaguje, wysyłając samoloty bojowe i rozpoznawcze. To wzmaga retorykę potęgi rosyjskiej i obojętności Zachodu.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy domaga się, aby Zachód zestrzeliwał drony nad jej terytorium - wpisy przedstawiają Kijów naciskający na Zachód, by przejął odpowiedzialność za obronę ukraińskiego nieba. Narracja ma podważyć siły obronne Ukrainy i ukazać ją jako państwo niesamodzielne, stale żądające pomocy od partnerów. Wzmacniana jest też sugestia, że Ukraina próbuje wciągnąć NATO w bezpośrednią konfrontację z Rosją. Podkreślany jest brak jednoznacznego potwierdzenia ze strony Polski, że drony były rosyjskie, co ma wzbudzać wątpliwości wobec wersji Kijowa i ukazać Zachód jako niechętny do eskalacji.
D.Tusk ogłasza naruszenia przestrzeni powietrznej Polski - strona rosyjska przedstawia komunikat Premiera RP Donalda Tuska dot. bieżącej sytuacji w kraju jako przykład świadczący o słabości Premiera RP – kreowanie D. Tuska na osobę dramatyzującą i skłonną do histerii. Narracja sugeruje, że reakcja Polski i NATO ma charakter przesadzony, a komunikaty o rosyjskich dronach to powtórka z „filmowego scenariusza o III wojnie światowej”. Celem jest ośmieszenie zachodnich i polskich reakcji oraz ukazanie ich jako nerwowych i nieadekwatnych.
Drony nad Polską – NATO reaguje, ale brak atrybucji dronów - przekaz akcentuje, że mimo poważnych reakcji polskiego wojska i sojuszników (starty myśliwców, zamknięcie lotnisk), nie podano oficjalnie, do kogo należały drony. Podkreślana jest także reakcja USA i CNN, ale z sugestią, że informacje są niejednoznaczne. Przekaz ma na celu wywołanie wrażenia, że Zachód działa impulsywnie i bez realnych podstaw, co ma podważać jego wiarygodność.
Premier unika potwierdzenia pochodzenia dronów - przekaz eksponuje brak jednoznacznego potwierdzenia przez Donalda Tuska, że zestrzelone drony były rosyjskie. Ma to budować przekaz, że Zachód celowo unika odpowiedzialności za eskalację i próbuje balansować między działaniem a zachowaniem pozorów powściągliwości.
Polska armia nie radzi sobie z dronami, NATO milczy - przekaz szydzi z polskiej obrony powietrznej, sugerując, że nie potrafi ona skutecznie reagować na naruszenia przestrzeni powietrznej. Podkreślana jest także bierność NATO i rzekome ignorowanie problemu. Celem jest podważenie zdolności obronnych Polski oraz ukazanie sojuszu jako nieskutecznego i nieobecnego w momencie kryzysu.
Incydent jako prowokacja Zachodu przeciwko Rosji i Trumpowi - przekaz przedstawia naruszenia przestrzeni powietrznej Polski jako część szerszej gry politycznej Zachodu, mającej na celu pogłębianie napięć z Rosją oraz skłócenie Kremla z Donaldem Trumpem. Polska ma być jedynie narzędziem w tej grze. Tusk zostaje oskarżony o pośpiech i brak rozwagi. Narracja osłabia wiarygodność Polski i przedstawia ją jako pionka w konflikcie globalnym.
Drony to prowokacja Kijowa i Warszawy - przekaz bagatelizuje incydent, sugerując, że rosyjskie drony nie zmierzały w kierunku Polski. Pojawiają się ironiczne odniesienia do „UFO” i insynuacje, że za zdarzeniem stoją „beneficjenci wojny” – Ukraina i Polska. Celem tej narracji jest przerzucenie odpowiedzialności na Zachód oraz wybielanie działań Rosji.
Eskalacja czy prowokacja? Polska pod ostrzałem informacyjnym - przekaz podważa autentyczność doniesień o rosyjskich dronach nad Polską, sugerując, że incydent mógł być celową prowokacją w kontekście sporów wewnętrznych w Polsce lub próbą uzasadnienia dalszego wsparcia dla lobby zbrojeniowego. Autor sugeruje również możliwość manipulacji szczątkami dronów lub ich pochodzeniem, podważając oficjalne stanowiska władz i wzywając do ostrożności w ocenie sytuacji.
Polska w stanie alarmowym – kolejna odsłona wojny informacyjnej - przekaz relacjonuje reakcję polskich władz na naruszenia przestrzeni powietrznej przez drony, ale podkreśla niejednoznaczność co do ich pochodzenia. Zaznaczono, że premier D. Tusk nie wskazał Rosji jako winnego, co ma sugerować możliwy fałszywy alarm lub dezinformację. Przypomniano wcześniejszy incydent z ukraińską rakietą jako przykład wprowadzania w błąd. Wpis ma na celu podważenie wiarygodności Polski i ukazanie Zachodu jako nadmiernie reagującego.
Prowokacja i wpływy Zachodu - przekaz sugeruje, że za atakiem na Polskę mogą stać ukraińskie siły działające w porozumieniu z USA i Wielką Brytanią. Twierdzi, że incydent został celowo wywołany w celu oskarżenia Rosji i wywarcia presji politycznej na Donalda Trumpa. Podano, że drony „Geran-2” mogły być wystrzelone przez stronę ukraińską jako element zachodniej gry politycznej. Wpis cytuje amerykańskiego kongresmana Joe Wilsona, który nazwał zdarzenie „aktem wojny”, mimo że Polska oficjalnie nie potwierdziła pochodzenia dronów.
Polska rzekomo pod atakiem – histeria, prowokacja, pretekst - przekaz wyemitowano przez kanał SolovievLive buduje narrację, zgodnie z którą Polska reaguje histerycznie na „rzekomy” atak dronów, wzmacniając przekaz o sztucznie wywołanej panice i eskalacji. Premier Donald Tusk ma „ogłaszać operację”, ale jednocześnie – jak sugeruje wpis – nie podaje konkretnych informacji. Całość ukazuje Polskę jako kraj reagujący nerwowo, podnoszący w alarm NATO, zamykający lotniska i szerzący atmosferę zagrożenia, mimo braku potwierdzonych danych o „rosyjskich” dronach. Przypomniane zostają także wcześniejsze „fałszywe” oskarżenia wobec Rosji, co wpisuje się w szerszą linię Kremla: Zachód prowokuje, kłamie i eskaluje, a Rosja pozostaje bierna i oczerniana.
Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej: jest wniosek o uruchomienie art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego
Premier w Sejmie zaprezentował stanowisko rządu dotyczące bezprecedensowego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez Federację Rosyjską. Przez całą noc doszło do 19 naruszeń polskiego nieba.
- Chcę bardzo mocno podkreślić – nie ma dzisiaj powodu twierdzić, że znaleźliśmy się w stanie wojny. Ale nie ulega wątpliwości, że ta prowokacja przekracza dotychczasowe granice i ma charakter nieporównywalnie bardziej niebezpieczny z punktu widzenia Polski, niż wszystkie wcześniejsze
– stwierdził premier Donald Tusk.
Wojsko potwierdziło zestrzelenie 3 dronów – ostatni z nich został zneutralizowany o godz. 06:45 w środę.
Nowy kierunek: Białoruś
W poprzednich miesiącach Rosja dokonywała pojedynczych prowokacji związanych z naruszeniem przestrzeni powietrznej. Dzisiaj w nocy drony, które wleciały nad terytorium Polski, przyleciały z innego niż do tej pory kierunku.
– To, co jest nowe (...), to kierunek, z którego drony naruszające polską przestrzeń powietrzną nadleciały. Nie znad Ukrainy – jako efekt błędów, dezorientacji dronów czy małych rosyjskich prowokacji na minimalną skalę. Po raz pierwszy spora część dronów nadleciała nad Polskę bezpośrednio z Białorusi
– powiedział szef polskiego rządu.
Premier w Sejmie ostrzegł, że dzisiejsza prowokacja jest częścią dużej operacji rosyjsko-białoruskiej.
– W piątek zaczynają się manewry "Zapad" – bardzo agresywne. Agresywne, jeśli chodzi o domniemany cel tych manewrów (...). Wiadomo, że Przesmyk Suwalski jest tutaj jednym z planowanych celów przyszłych potencjalnych operacji rosyjskich, więc (...) nie mamy wątpliwości, że zarówno budzenie chaosu, paniki, niepokoju, podziałów politycznych w Polsce, jak i bezpośredni związek z manewrami “Zapad” to jest coś więcej niż manifestacja. I to jest coś więcej niż prowokacja
– stwierdził premier.
Rosyjsko-białoruskie ćwiczenia wojskowe “Zapad” rozpoczną się w piątek, 12 września 2025 r. W związku z tym premier ogłosił wczoraj, że ze względów bezpieczeństwa Polska zamknie granicę z Białorusią (w tym przejścia kolejowe).
Wsparcie sojuszników i konsultacje w ramach art. 4 NATO
Polska zdecydowała się uruchomić art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, który dotyczy konsultacji między państwami członkowskimi w razie zagrożenia. Mówi on, że “strony będą się wspólnie konsultowały, ilekroć, zdaniem którejkolwiek z nich, zagrożone będą integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze stron”.
Agresywna polityka Rosji nie pozostawia złudzeń. Dlatego polski Premier podkreślił, że oczekuje zdecydowanych działań i wsparcia ze strony Zachodu.
– Słowa solidarności są potrzebne, ale to nie wystarczy. Dzisiaj trzeba bardzo głośno powiedzieć całemu zachodniemu światu (...) – artykuł 4. to dopiero wstęp do pogłębionej współpracy na rzecz bezpieczeństwa naszego nieba i naszej granicy, która jest granicą NATO
– powiedział z mównicy sejmowej premier.
Szef polskiego rządu wyraził oczekiwanie, że stolice zachodnie okażą maksymalne wsparcie dla Polski.
– To nie jest nasza wojna, to nie jest wojna wyłącznie Ukraińców. To jest wojna (...), którą Rosja wypowiedziała całemu wolnemu światu
– dodał premier Tusk.
Zjednoczonych Polaków nikt nie pokona
Premier, prezydent, ministrowie, służby i cały aparat państwa – wszyscy są zdeterminowani, aby ochronić Polskę.
– W takich chwilach musimy zdać wszyscy ten egzamin z jedności. Jakiekolwiek różnice nas dzielą, jakiekolwiek emocje nas dzielą – w tej kwestii nie może być nawet najmniejszej szpary, gdzie przeciwnik czy wróg (...) chciałby wcisnąć swoje łapy
– stwierdził prezes Rady Ministrów.
Premier Donald Tusk przekazał, że zarówno rząd – na czele z ministrem obrony narodowej i ministrem spraw zagranicznych – a także Pałac Prezydencki działają ze sobą ściśle, aby maksymalnie zmobilizować naszych wszystkich sojuszników do stawienia czoła rosyjskiemu zagrożeniu.
– Zjednoczonych Polaków nikt nie pokona
– powiedział szef rządu.
Rząd, prezydent i całe społeczeństwo muszą być zjednoczeni, niezależnie od poglądów i sympatii politycznych. Zagrożenie jest zidentyfikowane. Cel jest jasny – ochronić bezpieczeństwo państwa. Środkiem do tego jest jedność i determinacja.
źródło: Ministerstwo Edukacji Narodowej / 10.09.2025
W wyniku dzisiejszego ataku Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy doszło do bezprecedensowego w skali naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez obiekty typu dron. Był to akt agresji, który stworzył realne zagrożenie dla bezpieczeństwa naszych obywateli. Najbardziej zagrożonymi rejonami były województwo podlaskie, mazowieckie i lubelskie.
- Na rozkaz dowódcy operacyjnego RSZ natychmiast uruchomiono procedury obronne. Polskie i sojusznicze systemy radiolokacyjne śledziły kilkanaście obiektów, które naruszyły przestrzeń powietrzną. Wobec tych, które mogły stanowić zagrożenie, dowódca operacyjny RSZ podjął decyzję o ich neutralizacji. Drony, które mogły stanowić zagrożenie zostały zestrzelone. Trwają działania związane z poszukiwaniem i wskazaniem miejsc możliwego upadku elementów obiektów
- poinformował wicepremier W. Kosiniak-Kamysz.
Obecnie operowanie polskiego i sojuszniczego lotnictwa związane z naruszeniami polskiej przestrzeni powietrznej zakończyło się. Trwają poszukiwania i lokalizacja miejsc możliwych upadków obiektów, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną.
Mając na uwadze bezpieczeństwo obywateli apelujemy by w przypadku zaobserwowania nieznanego obiektu lub jego szczątków nie zbliżać się, nie dotykać ani ich nie przenosić. Takie elementy mogą pozostawać zagrożeniem i zawierać materiały niebezpieczne. Muszą być bezwzględnie sprawdzone przez odpowiednie służby.
Prosimy, aby każde sygnały zgłaszać pod numer alarmowy 112 lub do najbliższej jednostki Policji. Dzięki temu służby będą mogły szybko i skutecznie zabezpieczyć teren.
Dziękujemy za wsparcie Dowództwu Sojuszniczych Sił Powietrznych (ang. Allied Air Command AIRCOM) oraz Królewskim Holenderskim Siłom Powietrznym, których myśliwce F-35 pomagały dzisiejszej nocy zapewnić bezpieczeństwo na polskim niebie.
Uruchomione naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego powróciły do standardowej działalności operacyjnej. Wojsko Polskie na bieżąco monitoruje sytuację na terytorium Ukrainy i pozostaje w stałej gotowości do zapewnienia bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej.
Ministerstwo Obrony Narodowej gov.pl / 10.09.2025
źródło: Serwis Rzeczypospolitej Polskiej gov.pl / 10.09.2025

_PREMIER_TUSK_.jpg)
